e-Obywatele

Forum społeczne e-Obywatele

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Zapraszamy do dyskutowania i zamieszczania swoich opinii oraz pomysłów! e-Obywatele


#1 2011-07-21 15:47:05

jędrek

Gość

Jestem za!!! mogę zająć się sądownictwem.

jestem zainteresowany współpraca w zakresie działu "sądownictwo".
proszę o info co mam zrobić, aby móc współpracować przy redakcji tego działu.
serdeczne podrowienia

#2 2011-07-28 09:53:27

jędrek

Gość

Re: Jestem za!!! mogę zająć się sądownictwem.

A. K. (Pełne nazwisko i imię zastąpiono inicjałami w związku z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych najbliższej rodziny - administracja Forum e-Obywatele)                                                                                                                                Grzędy, dnia 25 lipca 2011 r.
bezdomny, przebywam w:
MARKOT w Grzędach
Al. Krakowska 29
05-555 Tarczyn
Tel. +48694839795
e-mail: szentendre@poczta.onet.pl

przez Kancelarię Prezydenta RP

                    Szanowny Pan Bronisław Komorowski
                    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
                    w Warszawie

Szanowny Panie Prezydencie,

Niniejszym składam skargę na działalność i orzeczenia niżej wymienionych sądów warszawskich. Zwracam się do Pana jako najwyższego przedstawiciela narodu i państwa polskiego, do którego obowiązków należy między innymi czuwanie nad przestrzeganiem Konstytucji, zgodnie z art. 126 tejże Konstytucji:
Rozdział V
PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Art. 126.
Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium.
Dla przypomnienia:
Paremia prawnicza – krótka sentencja (zasada, maksyma), sformułowana najczęściej przez jurystę będącego uznanym autorytetem prawniczym (z reguły jurystę starożytnego Rzymu), wyrażająca w przystępny sposób fundamentalną zasadę prawną. Zaletą jest ich uniwersalność, zrozumiałość dla prawników niezależnie od języka ojczystego. Prawnicy współcześnie chętnie siegają do paremii, stanowią one też częsty element retoryki prawniczej. (źródło: Wikipedia) A oto przykład: Nemo iudex in causa sua. – nikt nie może być sędzią we własnej sprawie (źródło: Wikipedia)
    Proste i zrozumiałe ? Nie dla każdego ! A z pewnością nie jest to zrozumiałe i proste dla sędziów warszawskich sądów: Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi, Sądu Okręgowego w Warszawie oraz  Sądu Apelacyjnego w Warszawie. (Aby przybliżyć Panu ten temat przesyłam w pierwszej kolejności scany pulikacji p.t. “Zasada bezpośredniego stosowania konstytucji w dziedzinie wolności i praw obywateli” autorstwa Kazimierza Działochy, jest to jeden z rozdziałów książki p.t. “RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH 1988-1998 Obywatel-jego wolności i prawa” Warszawa, styczeń 1998, przesłane Panu scany pochodzą z fotokopii tego rozdziału otrzymanych w bibliotece Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w Warszawie przy Al. Solidarności.)
    Ale to mnie nie boli i nie dotyka ponieważ nie jestem prawnikiem. Natomiast bardzo mnie boli i dotyka okazywana przez sędziów wyżej wymienionych sądów całkowita i nie ukrywana pogarda dla norm i wartości zawartych w Kontytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Ta pogarda dotyczy nie tylko praw i wolności człowieka i obywatela lecz także norm dotyczących samych sędziów w Polsce.
    Jestem gotów przesłać Panu w formie scanów akta sprawy o sygnaturze IC 466/07 rozpatrywanej najpierw przez Sąd Okręgowy w Warszawie a następnie (w wyniku mojej apelacji) przez Sąd Apelacyjny w Warszawie jeśli okaże Pan choćby cień zainteresowania moją skargą.
    Zapewniam Pana, że będzie Pan równie zdumiony i zaskoczony co wszyscy moi znajomi. I co się okaże ? Można być sędzią we własnej sprawie ? Można ! Można pogardzać normami konstytucyjnymi ? Można ! To wszystko jest możliwe w państwie polskim, którego przedstawiciele pouczają inne państwa, np. Białoruś o konieczności przestrzegania praw człowieka i jak powinna wyglądać prawdziwa demokracja. Trudno o większą hipokryzję !
    Po co to wszystko robię ? Po co ten wysiłek i po co tracę czas ? Ponieważ uważam to za swój obowiązek jako obywatel tego państwa. Przyznaję jednocześnie, że nie mam zaufania do żadnych instytucji państwa polskiego ani do jego przedstawicieli. To samo dotyczy polskich radców prawnych i adwokatów.
    Proszę o podjęcie niezbędnych kroków w celu spowodowania przestrzegania norm zawartych w Konstytucji oraz unieważnienia zaskarżonych wyroków sądowych jako w oczywisty sposób sprzecznych z Konstytucją Rzeczyspolitej Polskiej.   

Z poważaniem
Andrzej Krzysztoszek   


Poniżej opis spraw, których dotyczył mój pozew o sygnaturze akt IC 466/07:


Pozew dotyczył postępowań sądowych Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi, Wydział I Cywilny i Wydziały Karne III i IX oraz Sądu Okręgowego w Warszawie, Wydział I Cywilny i IX Wydział Karny Odwoławczy oraz Sądu Apelacyjnego w Warszawie, w niżej wymienionych sprawach:

sprawa cywilna o eksmisję „na bruk”, sygnatura akt I 2C 190/94 Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi, sygnatura Sądu Okręgowego w Warszawie V Cz 1003/99

sprawa cywilna o podział majątku wspólnego, sygnatura akt Sądu Rejonowego dla Warszawy   Pragi początkowo I Ns 1152/89/III, następnie sygnatura I Ns 517/00 i I Ns 2221/01 oraz sygnatura V C 18/02 Sąd Okręgowy w Warszawie, V Wydział Cywilny-Odwoławczy,

sprawa karna o zapłatę zaległych alimentów na rzecz Funduszu Alimentacyjnego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych , sygnatura akt III rejonowego 804/97 i IX rejonowego 1811/00 Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi, sygnatura Sądu Okręgowego w Warszawie, IX Wydział karny Odwoławczy IX Ka 666/03

sprawa cywilna o odszkodowanie od Izby Adwokackiej w Warszawie i adw. L. Popławskiego, sygnatura akt IC625/01 Sąd Okręgowy w Warszawie i I ACa 1604/02 Sąd Apelacyjny w Warszawie,

Szkoda wyrządzona mi przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi, Sąd Okręgowy w Warszawie i Sąd Apelacyjny w Warszawie polega na niezgodnym z prawem działaniu t.j. wielokrotnym naruszaniu szczegółowych przepisów prawa oraz norm konstytucyjnych ze skutkami na moją niekorzyść oraz naruszaniu wolności i praw człowieka i obywatela, jakie gwarantuje Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej, także na naruszeniu norm i wartości zawartych w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

I.

W zakresie sprawy o sygnaturze I 2C 190/94, eksmisja  „na bruk”

Sprawa prowadzona przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi, sygnatura akt I 2C 190/94, została wniesiona przez córkę A. K. ( pełne imiona i nazwisko zastąpiono inicjałami - administracja Forum) w 1994 r. Na zapytanie Sądu, wyraziłem zgodę na wniesienie tego powództwa przez córkę, ponieważ w początkowej fazie postępowania wyrażałem zgodę na przeniesienie na córkę prawa własności do lokalu mieszkalnego nr ....... (utajniono przez admina), stanowiącego najistotniejszy składnik majątku dorobkowego podlegającego podziałowi w wyniku rozwodu we wniesionej 1989 r. przez byłą żonę T.M.K. ( utajniono przez admina) i prowadzonej przez ten sam Sąd sprawie o podział majątku dorobkowego, sygnatura akt I Ns 1152/89/III, następnie sygnatura I Ns 517/00 i I Ns 2221/01.

W dn. 04.03.1997 r., na posiedzeniu Sądu w sprawie o podział majątku, wycofałem moją zgodę na  przeniesienie prawa własności do tego mieszkania na córkę. Zbulwersowany reakcją Sądu na ten fakt: „Skoro tak pan postępuje to  ta sprawa potrwa jeszcze z 10 lat”, uważałem za wskazane potwierdzić moje stanowisko na piśmie. Oświadczenie złożone przed Sądem potwierdziłem pismem z dn.11.03.1997 r., które złożyłem w Zarządzie Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno” (w zasobach tej Spółdzielni pozostawało mieszkanie) a kopię dostarczyłem do Biura Podawczego Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi.

dowód:
fotokopia mojego pisma z dn. 11.03.97 r. do Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”, kopia dla Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi

Ponadto kopię powyższego pisma w dn. 08.10.97 r. , w trakcie posiedzenia Sądu w sprawie o eksmisję, doręczyłem do rąk sędzi referenta Anny Bartoszewskiej oraz pełnomocnikowi powódki, którym była ex-żona T.M.K.( utajniono przez administratora ). Kopia doręczona sędzi Annie Bartoszewskiej w późniejszym terminie, którego nie umiem dokładnie określić, została usunięta z akt sprawy.
Na następnym posiedzeniu Sądu w sprawie o eksmisję wycofałem zgodę na wniesienie powództwa w tej sprawie przez córkę. Mimo ustania podstaw prawnych powództwa, postępowanie sądowe było kontynuowane.

W trakcie przesłuchiwania świadków Sąd manipulował zeznaniami: ograniczał mnie w zadawaniu pytań a świadków w ich odpowiedziach:

w wypadku świadka D.Z. (utajniono pełne brzmienie), która opowiadała o biedzie jaką rzekomo cierpiała była żona T. M. K, Sąd uchylił moje skierowane do świadka pytanie „Czy wiedziała o koncie, jakie posiadała  była żona w Banku PKO S.A. przy ul. Św. Hieronima”  i polecił nie odpowiadać na moje pytanie,

w wypadku świadka sierżanta Czarnoty, który wypowiadał się pozytywnie o moim zachowaniu miejscu zamieszkania, sędzia Anna Bartoszewska, bijąc otwartą dłonią w leżące przed nią akta sądowe i krzycząc: „co pan opowiada, przecież ja mam tu na piśmie” uniemożliwiła kontynuowanie składania zeznań.

Sąd po zapisaniu do protokółu zeznań świadków nie odczytał ich świadkom przez co nie mieli oni możliwości uzupełnić lub sprostować tych zapisów.

Sąd nie przeprowadził także roztrząsania wyników postępowania dowodowego.

W dn. 24.04.98 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi orzekł w przedmiotowej sprawie eksmitowanie mnie „na bruk”. Mimo mojej prośby z dn. 29.04.98 r. o dostarczenie mi pisemnego uzasadnienia wyroku (była to jednocześnie zapowiedź wniesienia apelacji)

dowód:
fotokopia mojego pisma z dn. 29.04.98 r. do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi w aktach sprawy

Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi po upływie 5 miesięcy (a więc wbrew regulaminowi tego Sądu, który przewidywał wówczas 7 dni na sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku) dostarczył pisemne uzasadnienie mojemu ówczesnemu pełnomocnikowi z urzędu adw. L. Popławskiemu.
Podkreślam, że nie istniały żadne okoliczności uzasadniające pominięcie mnie w tej sprawie przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi: stawiałem się na każde wezwanie Sądu a w szczególności Sąd nie miał żadnych trudności w doręczaniu mi korespondencji. Żaden przepis prawa nie ograniczał Sądu w tym zakresie, ale mając do wyboru mojego pełnomocnika z urzędu lub mnie (pozwanego) Sąd dostarczył pisemne uzasadnienie pełnomocnikowi. Niżej wymienione fakty i ich chronologia:

nie będąc do tego zmuszonym żadnymi okolicznościami, Sąd dostarczył pisemne uzasadnienie pełnomocnikowi
pełnomocnik nie wniósł apelacji
Sąd nigdy nie rozpatrzył mojego wniosku z dn. 17.05.99 r. o dostarczenie mi uzasadnienia wyroku i umożliwienie w ten sposób złożenia apelacji
usunięcie z akt sprawy mojego pisma z dn. 30.08.99 r. (wniosek o zawieszenie egzekucji orzeczenia) oraz z dn. 04.10.99 r. (ponowna prośbą o rozpatrzenie mojego wniosku z dn. 30.08.99 r.), które prawidłowo doręczyłem do Biura Podawczego Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi

w oczywisty sposób dowodzi stronniczości Sądu i zamiaru uniemożliwienia mi wniesienia apelacji od niesprawiedliwego wyroku oraz pozwala przypuszczać, że zarówno działania Sądu jak i mojego ówczesnego pełnomocnika z urzędu adw. L. Popławskiego były działaniami celowymi, w zamiarze uniemożliwienia mi jakiejkolwiek obrony przed wyrokiem skazującym mnie na eksmisję „na bruk”.

Adw. L. Popławski nie poinformował mnie o otrzymaniu uzasadnienia a ponadto, nie mając mojej zgody na to a więc wbrew Kodeksowi Etyki Zawodowej Adwokatów, odstąpił od wniesienia apelacji. O tym postępowaniu pełnomocnika oraz o mojej rezygnacji z adw. L. Popławskiego jako pełnomocnika z urzędu, Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi został przeze mnie poinformowany w dn. 02.06.99 r.

dowód:
fotokopia mojego pisma z dn. 02.06.99 r. do Okręgowej Rady Adwokackiej
fotokopia mojego pisma z dn. 02.06.99 r. do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi
Zgodnie z uzyskaną w późniejszym terminie opinią Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie, Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi powinien był wówczas poinformować mnie, czy mam pełnomocnika w sprawie, do którego prawo zostało mi przyznane postanowieniem Sądu z dn. 05.11.97 r. a Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie powinna była ustanowić dla mnie nowego pełnomocnika

dowód:
fotokopia pisma prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie z dn. 07.01.2000 r., znak Sk. 318/99

Zarówno Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi jak i Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie nie dopełnili tych obowiązków. Mimo, że pozostawałem bez pomocy prawnej (nawet częściowa niemożność skorzystania z prawa do obrony jest w świetle orzecznictwa Sądu Najwyższego wystarczającą przesłanką do uznania postępowania za nieważne), czynności w sprawie były kontynuowane, t. zn. Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi wydał odpis wyroku z klauzulą wykonalności umożliwiając przez to eksmisję. Ponadto Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie w dn. 08.09.99 r. o sygnaturze V Cz 1003/99 w sprawie nieokreślonego zażalenia, bez informacji o możliwości, trybie i terminie odwołania się od tego postanowienia. Moje zapytanie z dn. 25.10.99 r. w tej sprawie Sąd Okręgowy w Warszawie pozostawił bez odpowiedzi.

dowód:
decyzja Sądu o wydaniu odpisu wyroku z klauzulą wykonalności w aktach sprawy I 2C 190/94
fotokopia postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie z dn. 08.09.99 r., sygnatura V Cz 1003/99
fotokopia mojego zapytania z dn. 25.10.99 r. do Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie postanowienia z dn. 08.09.99 r., znak V Cz 1003/99

Akta przedmiotowej sprawy pozostające cały czas w dyspozycji Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi ponownie zostały sfałszowane: usunięto z tych akt moje pismo z dn. 30.08.99 r. (wniosek o zawieszenie egzekucji orzeczenia) oraz z dn. 04.10.99 r. (ponowna prośbą o rozpatrzenie mojego wniosku z dn. 30.08.99 r.), które prawidłowo doręczyłem do Biura Podawczego Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi

dowód:
fotokopia  mojego pisma z dn. 30.08.99 r. do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi (kopia dla Komornika Sądowego Rewiru II Z przy Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi

fotokopia mojego pisma z dn. 04.10.99 r. do Zespołu Komorników nr 2 Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi (kopia dla Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi)

a sam wniosek o zawieszenie egzekucji orzeczenia oraz ponowienie tego wniosku nigdy nie zostały rozpatrzone.

Także znajdujący się w aktach sprawy mój wniosek z dn. 17.05.99 r. o, m.in. dostarczenie mi pisemnego uzasadnienia wyroku i umożliwienie w ten sposób złożenia apelacji od niesprawiedliwego wyroku, nigdy nie został rozpatrzony

dowód:
fotokopia mojego pisma z dn. 17.05.99 r. do Sądu Okręgowego w Warszawie za pośrednictwem Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi.
(był to jednocześnie wniosek o dostarczenie mi pisemnego uzasadnienia wyroku i przywrócenie mi możliwości do złożenia apelacji od niesprawiedliwego wyroku, który to wniosek nigdy nie został rozpatrzony mimo, że zgodnie z kpc sąd mógł na mój wniosek przywrócić ten termin ponieważ nie dokonałem tej czynności procesowej, złożenie apelacji w terminie, nie z mojej winy, na dwa zapytania Rzecznika Praw Obywatelskich skierowane do Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi:
- pismo z dnia 21.05.2002 r. znak RPO-354639-V-KD/00  oraz
- pismo z dnia 14.08.2002 r. znak RPO-354639-V-KD/00 w tej sprawie, SR dla Warszawy Pragi lub Prezes tego Sądu nigdy nie udzielili odpowiedzi),

W trakcie jednego z posiedzeń Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi w sprawie o podział majątku wspólnego, sygnatura akt początkowo I Ns 1152/89/III, następnie I Ns 517/00, obecnie I Ns 2221/01, otrzymałem od byłej żony fotokopię sentencji wyroku wraz z pisemnym uzasadnieniem w sprawie o eksmisję „na bruk”. Czytając tekst pisemnego uzasadnienie stwierdziłem, że Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi uzasadnia eksmisję „na bruk” m.in.:

zdjęciami, których nigdy nie widziałem i nigdy nie miałem okazji odnieść się do tych zdjęć,

-    moim rzekomo wyjątkowym wykształceniem: temat mojego wykształcenia poruszany był tylko na początku postępowania sądowego przy sprawdzaniu danych personalnych, nigdy nie było mowy o wyjątkowości tego wykształcenia ani o jego znaczeniu dla łatwości uzyskania pracy, dla wyjaśnienia: ukończyłem w 1972 wydział Uniwersytetu Warszawskiego o nazwie Wyższe Studium Języków Obcych (ze specjalizacją tłumaczeniową), było to 4-letnie studium zawodowe dające jedynie dyplom ukończenia uczelni wyższej, bez tytułu magistra.
Opisane powyżej postępowanie Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi i Sądu Okręgowego w Warszawie polegające na:

wielokrotnych, zorganizowanych przestępstwach przeciw dokumentom i sfałszowaniu akt sprawy

(używam określenia „zorganizowanych” ponieważ z akt obydwu spraw: o eksmisję „na bruk” i o podział majątku wspólnego, usunięto częściowo te same dokumenty)
   
    z akt usunięto niżej wymienione dokumenty:

moje pismo z dn. 11.03.97 r. do Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno” z kopią dla Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi (zał. nr 1.1)

moje pismo z dn. 30.08.99 r. (wniosek o zawieszenie egzekucji orzeczenia) (zał. nr 2.3)

moje pismo z dn. 04.10.99 r. (ponowna prośba o rozpatrzenie mojego wniosku z dn. 30.08.99 r.) (zał. nr 1.8)

kontynuowaniu postępowania sądowego mimo ustania podstaw prawnych powództwa,

kontynuowaniu czynności procesowych wówczas, gdy byłem pozbawiony pomocy prawnej a przez to nie mogłem efektywnie bronić moich interesów, według orzecznictwa Sądu Najwyższego jest to wystarczająca przesłanka do uznania takiego postępowania za nieważne,

manipulowaniu zeznaniami świadków polegającym na ograniczaniu moich pytań i odpowiedzi świadków,

zatajenie przede mną zdjęć złożonych w Sądzie przez byłą  żonę oraz uniemożliwienie mi odniesienia się do tych zdjęć, które następnie były cytowane w uzasadnieniu do wyroku,

nie rozpatrzeniu mojego wniosku z dn. 30.08.99 r. o zawieszenie egzekucji orzeczenia oraz ponowienia tego wniosku z dn. 04.10.99 r.

-    także moje pismo z dnia 17.05.99 r. o, m.in. dostarczenie mi pisemnego uzasadnienia wyroku i umożliwienie w ten sposób złożenia apelacji od niesprawiedliwego wyroku, nigdy nie zostało rozpatrzone

uniemożliwieniu mi wniesienia apelacji od niesprawiedliwego wyroku sądu pierwszej instancji do sądu wyższej instancji

naruszeniu zasady zaufania obywateli do państwa

naruszenie prawa do obrony (udział pełnomocnika z urzędu w postępowaniu był fikcją)

naruszenie zasady równości stron

naruszenie zasady kontradyktoryjności

nie respektowaniu norm konstytucyjnych (ze skutkami na moją niekorzyść) oraz praw i wolności człowieka i obywatela gwarantowanych przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej oraz naruszeniu norm i wartości zawartych w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

było działaniem nie opartym na podstawie prawa ani w granicach prawa a więc było działaniem bezprawnym i stworzyło fikcję prawną, na której Sąd oparł swój wyrok. Jest to sprzeczne z podstawowym poczuciem sprawiedliwości, dowodzi stronniczości Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi i Sądu Okręgowego w Warszawie oraz stanowi oczywistą i rażącą obrazę norm konstytucyjnych a w szczególności wolności i praw człowieka i obywatela gwarantowanych przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej: Artykuł  2, Artykuł 30, Artykuł 40, Artykuł 45, pkt. 2 i Artykuł 176.

Opisane powyżej postępowanie Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi i Sądu Okręgowego w Warszawie skutkuje ponadto moją trwającą do dzisiaj bezdomnością.

II.

W zakresie sprawy o sygnaturze akt: początkowo I Ns 1152/89/III, następnie I Ns 517/00 oraz I Ns 2221/01 o podział majątku wspólnego.

Sprawa została wniesiona przez byłą żonę T.M.K w sierpniu 1989 r. W początkowym okresie postępowania sądowego wyrażałem zgodę na przeniesienie prawa własności do mieszkania własnościowego stanowiącego najistotniejszy składnik majątku dorobkowego, na córkę A.K. Na posiedzeniu Sądu w dn. 04.03.97 r. wycofałem moją zgodę na przeniesienie tego prawa na córkę. Zbulwersowany reakcją Sądu na ten fakt, sędzia referent zareagowała słowami  „Skoro tak pan postępuje to  ta sprawa potrwa jeszcze z 10 lat”, uważałem za wskazane potwierdzić moje stanowisko na piśmie. Oświadczenie złożone przed Sądem potwierdziłem pismem z dn. 11.03.1997 r., które złożyłem w Zarządzie Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno” (w zasobach tej Spółdzielni pozostawało mieszkanie) a kopię dostarczyłem do Biura Podawczego Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi.

dowód:

fotokopia mojego pisma z dn. 11.03.97 r. do Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”, kopia dla Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi.

Prawidłowo doręczony przeze mnie egzemplarz pow. pisma do Biura Podawczego Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi został (nie wiem, kiedy) usunięty z akt.

Protokół z posiedzenia Sądu w dn. 04.03.97 r. poświadcza nieprawdę: nie występowałem o zawieszenie tego postępowania, aby zastanowić się, czy przekazać prawo własności do mieszkania na córkę. Ja nie potrzebowałem czasu do zastanawiania się, ja to zrobiłem t.zn. w trakcie posiedzenia Sądu w dn. 04.03.97 r. oświadczyłem, że cofam zgodę na przeniesienie prawa własności do mieszkania na córkę.

Mimo moich sprostowań tego kłamstwa Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi:

dowód:

fotokopia mojego pisma z dn. 02.11.98 r., znak I Ns 1152/89/III do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi (w/w pismo zostało następnie usunięte z akt sprawy)

fotokopia mojego pisma z dn. 17.02.99 r., znak I Ns 1152/89/III do Sądu Okręgowego w Warszawie za pośrednictwem Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi

i próśb o wznowienie tego postępowania od

dn. 04.03.97 r. do dn. 24.05.02 r.

nie odbyło się ani jedno posiedzenie Sądu z moim udziałem.

W dniu 20.10.1999 r. zawiadomiłem Sąd o zmianie adresu,

dowód:
moje pismo z dnia 19.10.99 r. znak I Ns 1152/89/III, I 2C 190/94 do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi w aktach sprawy

podając nowy adres do korespondencji. Mimo tego Sąd wysłał zawiadomienie o nowym terminie na mój stary, nieaktualny adres i na posiedzeniu Sądu w dniu 09.02.2000 r. , korzystając z mojej nieobecności, ponownie zawiesił postępowanie.

Wygląd akt w lutym 2000 r. (plik luźnych kartek, nawet nie poukładanych chronologicznie), zmusił mnie do zgłoszenia formalnego wniosku w dn. 20.03.2000 r. o m. in. „wszycie wszystkich luźnych dokumentów do akt tej sprawy i ich ponumerowanie”. W uzasadnieniu do tego wniosku napisałem „plik luźnych dokumentów w aktach sprawy umożliwia Sądowi dowolne manipulowanie tymi dokumentami i w zależności od rozwoju sytuacji usuwanie z akt tych dokumentów,  które są dla Sądu niewygodne – m. in. brak w aktach mojego pisma z dn. 02.06.1999 r., utrzymywanie celowego bałaganu w aktach sprawy to wystarczające powody zarówno dla zmiany składu sędziowskiego jak i uporządkowania akt.” oraz „Sąd w dalszym ciągu posługując się metodami kryminalnymi (poświadczenie nieprawdy i fałszowanie akt sprawy) czyni wszystko aby odwlec termin postępowania sądowego”. Temu wnioskowi o uporządkowanie akt jeszcze długo Sąd nie uczynił zadość.

Akta tej sprawy zostały wielokrotnie sfałszowane, usunięto z tych akt wiele moich pism, niektóre z tych pism w późniejszym terminie w postaci fotokopii zostały ponownie dołączone do akt, niektórych do dzisiaj nie ma w aktach. Oto zestawienie usuniętych pism:

Poniżej podaję dwa zestawienia: (według stanu akt sprawy na dzień 06.12.2000 r.)

dokumentów do dzisiaj brakujących w aktach sprawy a prawidłowo doręczonych przeze mnie

tych moich dokumentów, których oryginały zostały usunięte z akt a w ich miejsce w późniejszym terminie dołączono fotokopie (prawdopodobnie fotokopie z tych egzemplarzy, które ja załączałem do mojej korespondencji kierowanej do Ministra Sprawiedliwości, Sądu Okręgowego i Sądu Apelacyjnego),
również prawidłowo doręczonych przeze mnie. Podkreślam, że oryginały innych dokumentów, które w normalnym trybie i terminie znalazły się w aktach sprawy, mają oryginalne, niebieskie pieczątki Biura
Podawczego Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi.

Brakujące dokumenty (nie ma w aktach)

moje zażalenie z dn. 17.05.99 r., znak I 2C 190/94, I Ns 1152/89/III do Sądu Okręgowego w Warszawie za pośrednictwem Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi

(był to jednocześnie wniosek o dostarczenie mi pisemnego uzasadnienia wyroku i przywrócenie mi możliwości do złożenia apelacji od niesprawiedliwego wyroku, który to wniosek nigdy nie został rozpatrzony mimo, że zgodnie z kpc sąd mógł na mój wniosek przywrócić ten termin ponieważ nie dokonałem tej czynności procesowej, złożenie apelacji w terminie, nie z mojej winy, na dwa zapytania Rzecznika Praw Obywatelskich skierowane do Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi: pismo z dnia 21.05.2002 r. znak RPO-354639-V-KD/00 (zał. nr 1.10) oraz z dnia 14.08.2002 r. znak RPO-354639-V-KD/00 (zał. nr 1.11 ) w tej sprawie, SR dla Warszawy Pragi lub Prezes tego Sądu nigdy nie udzielili odpowiedzi),

wniosek o zawieszenie egzekucji wyroku o eksmisję z dn. 30.08.99 r., znak I 2C 190/94, I Ns 1152/89/III

moje pismo z dn. 04.10.99 r. znak I 2C 190/94, I Ns  1152/89/III (ponowna prośba o rozpatrzenie mojego wniosku z dn. 30.08.99 r.)

moje pismo z dn. 12.06.2000 r., znak I Ns 1152/89/III do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi z kopią pisma z dn. 12.06.2000 r., znak SO/U/374/1739/2000 do Okręgowej Rady Adwokackiej

(pismo to było w aktach w dn. 06.12.2000 r., wg. informacji uzyskanej w dn. 29.11.01 r. od mojego nowego pełnomocnika z urzędu adw. Ewy Urbaniak-Jasik w trakcie osobistej rozmowy z nią, pisma tego nie ma już w aktach sprawy)

Dokumenty zastąpione fotokopiami: (usunięte kiedyś z akt a następnie „dołączone” z powrotem do akt w postaci fotokopii)

moje pismo z dn. 11.03.97 r. do Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”

mój wniosek z dn. 23.10.98 r., znak I Ns 1152/89/III do Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi

moja odpowiedź z dn. 02.11.98 r., znak I Ns 1152/89/III na list Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi skierowana do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi

moje pismo z dn. 02.06.99 r., znak I Ns 1152/89/III
oraz

dowód:
fotokopie powyższych pism w aktach sprawy

W dn. 21.02.01 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi na posiedzeniu niejawnym (na wniosek wnioskodawczyni, o którym Sąd nie poinformował ani mnie ani mojego pełnomocnika z urzędu), korzystając z naszej niewiedzy o  tym wniosku i skutkującego z tej niewiedzy braku reakcji na wniosek wnioskodawczyni, umorzył postępowanie w tej sprawie

dowód:
postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi w aktach sprawy o sygnaturze I Ns 1152/89/III, następnie I Ns 517/00, następnie I Ns 2221/01 w aktach sprawy

Wskutek tego kolejnego oszustwa Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi, mieszkanie stanowiące najistotniejszy składnik majątku dorobkowego, zostało wkrótce potem sprzedane przez córkę A. K.

dowód:
akta lokalu mieszkalnego nr ........    dołączone do akt niniejszej sprawy przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Bródno”

W ten sposób zostało popełnione kolejne przestępstwo na moją niekorzyść (umożliwione przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi) polegające na bezprawnym przywłaszczeniu mienia znacznej wartości (wartość mojej części około 80.000 PLN) przez córkę A.K.

W sierpniu 2001 r. Wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie objął przedmiotowe postępowanie nadzorem administracyjnym

dowód:
fotokopia pisma Wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie z dn. 13.08.01 r., znak Sk.310/00

W wyniku odwołania złożonego przez mojego pełnomocnika z urzędu adw. E. Urbaniak-Jasik złożonego w trybie procesowym oraz prawdopodobnie moich zażaleń w trybie poza procesowym, postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi została uchylone

dowód:
fotokopia pisma Wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie z dn. 22.10.01 r., znak Sk.310/00

Mimo moich licznych opisanych powyżej starań, postępowanie z moim udziałem zostało wznowione dopiero w dn. 24.05.02 r. a więc po 5 latach, 2 miesiącach i 20 dniach niczym nieuzasadnionej bezczynności.

Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi w dn. 17.09.02 r. podjął niekorzystne dla mnie postanowienie stwierdzające m.in. , że lokal mieszkalny ............ nie wchodzi w skład majątku wspólnego powołując się m. in. na poświadczający nieprawdę protokół z posiedzenia Sądu w dn. 15.11.90 r. Jest to kolejne kłamstwo Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi, które sprostowałem w moim zażaleniu na w/w postanowienie Sądu Rejonowego skierowanym do Sądu Okręgowego w Warszawie w dn. 05.11.02 r. .

Podkreślam, że we wszystkich pismach procesowych, skargach i zażaleniach, w trybie procesowymi i poza procesowym, podnosiłem zawsze kwestię mieszkania jako najistotniejszego składnika majątku wspólnego. Postępowałem tak, ponieważ świadomy byłem tego, że kwestia własności mieszkania ciągle pozostaje nieuregulowana. Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi i Sąd Okręgowy w Warszawie oraz inni wymienieni powyżej adresaci moich pism i wystąpień nigdy nie zaprzeczali takiemu traktowaniu przeze mnie kwestii mieszkania.

Dopiero w pisemnym uzasadnieniu postanowienia z dn. 17.09.02 r., sygnatura I Ns 2221/01 Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi, prawdopodobnie z tego względu, że Sąd był już przekonany o nieuchronności oficjalnego rozstrzygnięcia o składnikach majątku wspólnego i ich podziale, posłużył się nowym kłamstwem o: „cofnięciu wniosku w zakresie dokonania podziału spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu ....” i „ zgodzie na powyższe”.

Kłamstwie Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi zawartym w protokóle z posiedzenia Sądu w dn. 15.11.90 r. zaprzecza także zapis w protokóle z posiedzenia Sądu w dn. 04.03.97 r. mówiący o tym, że występowałem o zawieszenie tego postępowania, aby zastanowić się, czy przekazać prawo własności do mieszkania na córkę. Jest to zapis od początku do końca kłamliwy, ale potwierdzający faktyczny stan rzeczy w zakresie tytułu własności mieszkania: jeszcze w 1997 r. ta kwestia nie była uregulowana.

W dniu 24.05.2002 r. a więc po 5 latach, 2 miesiącach i 20 dniach niczym nie uzasadnionej zwłoki, postępowanie z moim udziałem zostało wznowione. Począwszy od tego posiedzenia Sądu informowałem na bieżąco i na piśmie o moich zastrzeżeniach odnośnie przedstawianych mi dokumentów pochodzących z Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Bródno”, i tak, w trakcie tego posiedzenia zakwestionowałem te akta ponieważ (potwierdziłem to następnie pismem z dnia 27.05.2002 r.):

były mocno niekompletne,
zaprzeczyłem, jakobym podpisał dokument datowany 09 października 1990 r. o przeniesieniu prawa własności lokalu nr ........... w Warszawie na córkę A.K.,
podkreśliłem, że stwierdzenie „w związku z zakończeniem sprawy o podział majątku” zawarte w w/w dokumencie jest oczywistym i ewidentnym poświadczeniem nieprawdy.

W trakcie tego posiedzenia Sądu okazało się także, że wnioskodawczyni dysponuje całym plikiem dokumentów dot. mieszkania a wcześniejszych, niż te, które znajdują się w aktach dostarczonych przez SM „Bródno” Sądowi i niewątpliwie pochodzących z dokumentacji Spółdzielni, które to dokumenty powinny znajdować się w dokumentacji Spółdzielni a nie w prywatnym posiadaniu. Fakt, że powódka dysponowała prywatnie dokumentami mieszkania pochodzącymi z SM „Bródno” stawiał ją w uprzywilejowanej sytuacji procesowej a dokumentację czynił niewiarygodną zarówno pod względem ilościowym jak i rzetelności tych dokumentów. Sąd także zauważył to i zapisem w protokole z posiedzenia zobowiązał powódkę do wydania Sądowi w terminie 10 dni wszystkich dokumentów znajdujących się w jej posiadaniu a dotyczących przedmiotowego lokalu. Ponadto Sąd pismem z dnia 27.05.2002 r. zobowiązał SM „Bródno” do przekazania Sądowi wszystkich innych dokumentów dotyczących lokalu. W protokole z tego posiedzenia Sądu zapisano także  m.in. słowa powódki czyli byłej żony: „nie potrafi zająć stanowiska odnośnie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego”. Wszystkie te uwagi zgłosiłem pismem procesowym z dnia 06.06.2002 r. a ponadto pismem tym wnosiłem m.in. o możliwość zadania pytań powódce n.t. poszczególnych składników majątku wspólnego oraz dokumentacji lokalu mieszkalnego zarówno pochodzącej z SM „Bródno” jak i znajdującej się w prywatnym posiadaniu powódki.

Niestety, na kolejnym posiedzeniu Sądu w dniu 09.07.2002 r. Sąd odmówił mi możliwości zadawania pytań powódce o składniki majątku wspólnego i dokumentacji przedstawionej przez nią. Po posiedzeniu Sądu w dn. 09.07.2002 r. w moim piśmie procesowym z dn. 19.07.2002  r. szczegółowo dowiodłem dlaczego powódka nigdy nie miała praw własności do mieszkania, które mogłaby przekazać córce w dokumencie z dn. 09.10.1990 r. , który, jak sama obecnie przyznaje, napisała własnoręcznie i podpisała w SM „Bródno”, o „zrzeczeniu się własnościowego prawa do lokalu”, dokumencie zawierającym także ewidentne kłamstwo o „dobrowolnym podziale majątku dorobkowego”, dokumencie, na którym widnieje niby mój podpis, ale którego ja nie podpisywałem. Podkreślam, że na posiedzeniu Sądu w dniu 20.09.1990 r. była żona i ja, cytuję protokół z tego posiedzenia: „strony wyraziły gotowość podarowania własnościowego prawa do lokalu córce” ale ja nigdy tego nie zrobiłem, t. zn. nie podarowałem mieszkania córce, a samą „gotowość” odwołałem na posiedzeniu Sądu w dn. 04.03.1997 r., potwierdzając to następnie na piśmie, do Spółdzielni i do Sądu. W tym samym piśmie procesowym z dn. 19.07.2002 r. wnioskowałem o przywrócenie do akt na prawach oryginału 7 (siedmiu) pism prawidłowo doręczonych przeze mnie a następnie usuniętych z akt sprawy. Ten wniosek nigdy nie został rozpatrzony a stworzona przez Sąd w ten sposób fikcja prawna była kontynuowana w trakcie następnych rozpraw i posłużyła ostatecznie jako podstawa do wydania niesprawiedliwego orzeczenia.

W trakcie następnych posiedzeń Sądu w dn. 03.09.2002 r. i w dniu 17.09.2002 r. Sad wywierał na mnie presje (krzyki i walenie ręką w blat stołu) chcąc wymusić na mnie wniosek o zbadanie przez biegłego sądowego dokumentów z akt SM „Bródno”, o których oświadczyłem, ze ich nie podpisywałem. Stanowczo odmówiłem, uważałem bowiem, że zgodnie z kodeksem cywilnym „ciężar dowodzenia faktu spoczywa na tym, kto z tego faktu wyprowadza skutki prawne”, powoływałem się także na paremię „negativa non sunt probanda”, Akt SM „Bródno” potwierdzających, że ja jednoosobowo kupiłem to mieszkanie i byłem jego głównym lokatorem nikt nie podważał i było oczywiste, że to mieszkanie wchodzi w skład majątku wspólnego.  Skoro jednak powódka twierdziła, że ona podpisywała zakwestionowane przez mnie dokumenty (czyli, że są prawdziwe) a Sąd wyciągał z tego wniosek, że mieszkanie zostało przepisane na córkę, to powódka powinna wystąpić z wnioskiem o np. sprawdzenie tych dokumentów na ich autentyczność i autentyczność moich podpisów na tych dokumentach. I to mimo niepewności w tym zakresie albowiem sama powódka nie była tego pewna, skoro na posiedzeniu SR w dniu 24.05.2004 r. powiedziała, że, jak zanotowano w protokole z tego posiedzenia: „nie potrafi zająć stanowiska odnośnie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego”. Nie zrobiła tego, t. zn. nie zgłosiła żadnych wniosków dowodowych w zakresie dokumentów, które ja kwestionowałem mówiąc, że ich nie podpisywałem.

W uzasadnieniu do niesprawiedliwego wyroku Sąd posłużył się ewidentnym kłamstwem (nie pierwszym w tej sprawie) jakoby ”pełnomocnik wnioskodawczyni na rozprawie w dniu 15 listopada 1990 roku cofnął wniosek w zakresie dokonania podziału spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego ........... w Warszawie, jak również cofnął wniosek, co do podziału ruchomości wymienionych we  wniosku i w dotychczas złożonych pismach procesowych. Oświadczył, ze wnosi jedynie o dokonanie podziału samochodu Volkswagen oraz kwoty 2000 USD. Pełnomocnik uczestnika wyraził zgodę na powyższe , oświadczając, że rezygnuje z podziału ruchomości zgłoszonych w piśmie procesowym z dnia 17 stycznia 1990 roku albowiem strony  dokonały już ugodowego podziału tych składników.” Sad oparł się także na dokumencie z dnia 09.10.1990, który ja kwestionowałem i który zawiera ewidentne kłamstwo o „polubownym zakończeniu sprawy o podział majątku dorobkowego”. Twierdzenie Sądu „Uczestnik poza stwierdzeniem, ze kwestionuje zawarte w aktach lokalowych dokumenty dotyczące przekazania prawa do lokalu swojej córce nie przedstawił żadnych wniosków dowodowych na podnoszone przez siebie okoliczności” jest nieścisłe – ja nie chciałem składać wniosku dowodowego (mimo presji Sądu w trakcie 2 ostatnich posiedzeń) o zbadanie przez biegłego sądowego autentyczności moich podpisów na dokumentach, o których wiedziałem, że ich nie podpisywałem – powyżej wyjaśniłem, dlaczego tak postępowałem. Nie chciałem stawiać dodatkowych wniosków dowodowych w zakresie kwestionowanych przez mnie dokumentów, wniosków mających na celu udowodnienie, że czegoś nie uczyniłem.

Twierdzenie Sądu „Sąd nie orzekł również o podziale spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego nr .............. w Warszawie, albowiem lokal ten w chwili orzekania nie znajdował się w posiadaniu żadnego z małżonków” jest w najwyższym stopniu kuriozalne ponieważ sytuacja taka powstała jedynie w wyniku nagannych działań Sądu, m. in. niczym nie uzasadnionej bezczynności Sądu trwającej 5 lat, 2 miesiące i 20 dni, poświadczania nieprawdy i sfałszowania akt sprawy.

W dniu 13.11.2002 r. złożyłem apelację do Sądu Okręgowego w Warszawie. Na rozprawie w dniu 29.01.2003 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił moją apelację. W uzasadnieniu Sąd Okręgowy posłużył się tymi samymi kłamstwami, co Sąd Rejonowy, nie przyjmując do wiadomości żadnych moich tłumaczeń, wyjaśnień ani argumentów. Posłużył się także tym samym, co SR, sprzecznym z przepisami prawa argumentem: „uczestnik....... - nie wykazał, że fakty te nie miały miejsca.”. Kierując się kodeksem cywilnym i zawartą w nim zasadą, że ciężar dowodzenie faktu spoczywa na osobie, która z tego faktu wyprowadza skutki prawne oraz paremią „negativa non sunt probanda” zarówno przed SR jak i Sądem Okręgowym nie miałem obowiązku ani zamiaru udowadniać, że czegoś nie zrobiłem. Obowiązek ten spoczywał na wnioskodawczyni: to ona twierdziła, że podpisaliśmy wskazane przez nią dokumenty a Sąd wyprowadzał z tego skutek prawny: mieszkanie od 1990 r. nie wchodzi w skład majątku wspólnego, (czego zresztą sama powódka nie była pewna, skoro na posiedzeniu SR w dniu 24.05.2004 r. powiedziała, że, jak zanotowano w protokole z tego posiedzenia: „nie potrafi zająć stanowiska odnośnie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego”. SO podtrzymał także kuriozalne twierdzenie SR o:  ”Sąd Rejonowy I instancji poczynił prawidłowe ustalenia stwierdzając, że w dacie orzekania o podziale byli małżonkowie nie dysponowali spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu ............., ani podlegającym rozliczeniu wkładem budowlanym związanym z tym prawem.” To nie była wina ani wnioskodawczyni ani moja, co już obszernie wyjaśniłem w apelacji a Sąd Okręgowy w ogóle nie wziął tego argumentu pod uwagę.

Opisane powyżej postępowanie Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi i Sądu Okręgowego w Warszawie charakteryzowało się:

niczym nieuzasadnioną zwłoką postępowania

manipulowaniem terminami spraw na moją niekorzyść

poświadczaniem nieprawdy w protokółach z posiedzeń Sądu w dn. 04.03.97 r. i 15.11.90 r.

wielokrotnym, zorganizowanym przestępstwom przeciw dokumentom i fałszowaniu akt sprawy
(z akt usunięto wymienione uprzednio dokumenty)

naruszaniem zasady zaufania obywateli do państwa

naruszaniem zasady kontradyktoryjności,

naruszaniem zasady równości stron,

nierespektowaniem szczegółowych przepisów prawa i norm konstytucyjnych (ze skutkami na moją niekorzyść) oraz praw i wolności człowieka i obywatela gwarantowanych prze Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej.

Sąd po zapisaniu do protokółu zeznań świadków nie odczytał ich świadkom przez co nie mieli oni możliwości uzupełnić lub sprostować tych zapisów.

Sąd nie przeprowadził roztrząsania wyników postępowania dowodowego

Takie działanie sądów było działaniem nie opartym na podstawie prawa ani w granicach prawa a więc było działaniem bezprawnym i stworzyło fikcję prawną, na której Sądy oparły swoje orzeczenia. Jest to postępowanie sprzeczne z podstawowym poczuciem sprawiedliwości i stanowi oczywistą i rażącą obrazę norm konstytucyjnych a w szczególności praw i wolności człowieka i obywatela gwarantowanych przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej: Artykuł 2, Artykuł 21 pkt. 1, Artykuł 30, Artykuł 40, Artykuł 45 pkt. 1 oraz normami i wartościami zawartymi w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności..

W wyniku tego postępowania Sądów poniosłem ponadto wymierną stratę w wysokości 80.000 PLN. Jest to połowa wartości lokalu mieszkalnego ............. w Warszawie około roku 1997, pozostającego zasobach SM Bródno.

III.

W zakresie sprawy o sygnaturze: początkowo III K 804/97 (Wydział III Karny) następnie IX K 1811/00 (Wydział IX Karny)  i IX ka 666/03 Sąd Okręgowy zaległych Warszawie, IX Wydział Karny Odwoławczy o zapłatę zaległych alimentów:

Sprawę wniosła Prokuratura Rejonowa dla Warszawy Pragi Północ, ul. Jagiellońska 5, 03-721 Warszawa, znak 4 Ds. 747/97/III w maju 1997 r.

dowód:
fotokopia aktu oskarżenia z dn. 13.05.97 r. w aktach sprawy

Po zapoznaniu się z aktem oskarżenia wniosłem do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi o dołączenie do akt sprawy I 2C 190/94 (eksmisja) i akt Prokuratury 4 DD 217/94 I (poprzednie postępowanie prowadzone przez tę samą Prokuraturę – umorzone przez Prokuraturę).

dowód:

fotokopia mojego pisma z dn. 02.06.97 r., znak III K 804/97 ,

Postanowieniem Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi z dn. 24.08.98 r. postępowanie zostało warunkowo umorzone na 18 miesięcy.

We wrześniu 2000 r. otrzymałem zawiadomienie o posiedzeniu Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi w sprawie podjęcia warunkowo umorzonego postępowania

W dn. 25.09.2000 r. pismem procesowym poprosiłem o zawieszenie postępowania do czasu zakończenia sprawy o podział majątku wspólnego i zobowiązałem się do zapłacenia zaległości alimentacyjnych niezwłocznie po wejściu w posiadanie należnej mi części majątku.

dowód:
fotokopia mojego pisma procesowego z dn. 25.09.2000 r., znak III K 804/97

Na posiedzeniu Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi w dn. 22.10.01 r. podtrzymałem mój wniosek z dn. 25.09.2000 r. i prosiłem o jego rozpatrzenie. Sąd odmówił ze względu na nieobecność świadków, które w opinii Prokuratora powinny być obecne przy rozpatrywaniu wniosku, ponieważ mogą być ewentualnie oskarżycielami posiłkowymi. Na tę decyzję Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi wniosłem zażalenie do Sądu Okręgowego w Warszawie

dowód:
moje zażalenie do Sądu Okręgowego w Warszawie za pośrednictwem Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi z dn. 22.10.01 r., znak IX K 1811/00 w aktach sprawy

Po kilku dniach otrzymałem pismo przewodniczącego wydziału (bez daty, na kopercie data 26.10.01 r.) m.in. z informacją, że w aktach sprawy brak jest mojego pisma procesowego z dn. 25.09.2000 r.


dowód:
fotokopia pisma przewodniczącej wydziału Beaty Ziółkowskiej, znak IX K 1811/00

Po otrzymaniu pow. informacji wystąpiłem do Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie z wnioskiem o objęcie przedmiotowego postępowania nadzorem administracyjnym, ponieważ jest to kolejne postępowanie przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi, gdzie ja jestem stroną, a którego akta także zostały sfałszowane

dowód:
fotokopia mojego pisma z dn. 05.11.01 r., znak Sk.318/99, Sk.310/00 do Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie, kopia dla Prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie i Sądu Najwyższego

W odpowiedzi otrzymałem kopię pisma Prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie,  skierowanego do Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie, z dn. 13.11.01 r., znak Wiz.04/243/00/K zawierającego prośbę do Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie o spowodowanie przez  Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie, w ramach nadzoru administracyjnego, rozpoznania przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi mojego wniosku z dn. 25.09.2000 r. i udzielenie odpowiedzi w terminie 21 dni

dowód:
fotokopia pisma Prezesa Sądu Apelacyjnego z dn. 13.11.01 r., znak Wiz.04/243/00/K
W dn. 22.12.01 r. otrzymałem pismo Wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie z dn. 19.12.01 r., znak Sk.310/00 z informacją, że z protokółu z posiedzenia Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi w dn. 22.10.01 r. nie wynika bym podtrzymywał na tym posiedzeniu mój wniosek z dn. 25.09.2000 r.

dowód:
fotokopia pisma Wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie z dn. 06.12.01 r., znak Sk 310/00

Powyższe kłamstwo Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi (zawarte w protokóle z posiedzenia Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi) sprostowałem moim pismem z dn. 29.12.01 r., znak Sk 310/00 do Wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie

dowód:
fotokopia mojego pisma z dn. 29.12.01 r., znak Sk 310/00 do Wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie

W dn. 24.01.02 r. odbyło się posiedzenie Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi, na którym Sąd odrzucił mój wniosek z dn. 25.09.2002 r. uzasadniając to postanowienie przepisami prawa karnego, które nie przewidują zawieszenia postępowania z przyczyn, na które powoływałem się w moim piśmie z dn. 22.10.01 r. – czyli prawa i wolności gwarantowane przez Konwencję O Ochronie Praw Człowieka I Podstawowych Wolności.

Na powyższe postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi złożyłem zażalenie do Sądu Okręgowego w Warszawie

dowód:
fotokopia mojego zażalenia do Sądu Okręgowego w Warszawie za pośrednictwem Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi z dn. 28.01.02 r., znak IX K 1811/00

W dn. 15.02.02 r., a więc już w 2 tygodnie po złożeniu uprzednio wymienionego zażalenia, otrzymałem postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie z dn. 11.02.02 r., sygnatura IX Kz 109/02 utrzymujące w mocy zaskarżone przeze mnie postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi. W uzasadnieniu tego postanowienia nie ma żadnego odniesienia do stawianych przeze mnie zarzutów o naruszaniu przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi wolności i praw człowieka i obywatela gwarantowanych przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej oraz norm i wartości zawartych w Konwencji O Ochronie Praw Człowieka I Podstawowych Wolności.

dowód:
fotokopia postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie z dn. 11.02.02 r., sygnatura IX Kz 190/02

Zarówno pośpiech przy rozpatrywaniu mojego zażalenia jak i odrzucenie mojego zażalenia wskazują w moim przekonaniu na zamiar zakończenia sprawy o alimenty jeszcze przed zakończeniem sprawy o podział majątku wspólnego (podobnie jak to było w wypadku sprawy o eksmisję) i skazanie mnie na karę więzienia za konsekwencje sytuacji (niemożność dysponowania własnym majątkiem), która powstała wyłącznie z winy Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi.

W trakcie postępowania Sąd nie uczynił zadość mojemu wnioskowi z dn. 02.06.1997 r. (podtrzymanemu w trakcie rozprawy głównej) o dołączenie do sprawy akt innych spraw i uniemożliwił mi w ten sposób wgląd do tych  akt, były to akta Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga Północ

- 4 Ds.217./94 I Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Północ, ul. Jagiellońska 5, 03-721 Warszawa,

vide moje pismo procesowe z dnia 04.03.2003 r. doręczone Sądowi w trakcie posiedzenia Sądu w tym samym dniu.

dowód:
- moje pismo procesowe z dn. 04.03.2003 r. w aktach sprawy.

Natomiast akta sprawy o eksmisję były mocno zdekompletowane. W trakcie tego postępowania o eksmisję doręczyłem Sądowi plik dokumentów potwierdzających moje starania o znalezienie pracy. Były to wycinki z gazet z ofertami o pracy, kopie moich ofert adresowanych do najróżniejszych firm, negatywne odpowiedzi tych firm. Chciałem użyć tych dokumentów na dowód tego, że moje starania o pracę były bardzo intensywne. Okazało się jednak, że około 3/4  tych dokumentów brakuje. Podkreślam, że w dniu 06.12.2000 r. dokumenty te znajdowały się w aktach sprawy o eksmisję jeszcze w pełnej objętości. Ten fakt w znacznym stopniu pogorszył moją sytuację procesową uniemożliwiając mi obronę przed zarzutami oskarżyciela i uniemożliwiając obronę.

W dn. 02.12.02 r. odbyła się rozprawa główna i zapadł wyrok skazujący, od którego wniosłem apelację.

Po otrzymaniu orzeczenia na piśmie stwierdziłem, że Sąd zmienił treść wyroku ogłoszonego ustnie w dn. 10.04.2003 r.. Wyrok ten zwalniał mnie z obowiązku naprawienia szkody cytując dla uzasadnienia tego punktu orzecznictwo Sądu Najwyższego. Natomiast w wersji pisemnej wyroku otrzymanej w dn. 07.05.2003 r. (wraz z uzasadnieniem) nie ma już ani słowa na ten temat.

Sąd w uzasadnieniu orzeczenia także wielokrotnie dawał wiarę słowom oskarżyciela i jego świadkom a nie moim wyjaśnieniom – nie uzasadniając tego w żadnej mierze. Dowodzi to w sposób niezbity stronniczości Sądu.

Apelacja wniesiona do Sądu Okręgowego Warszawie została odrzucona, Sąd Okręgowy nie uwzględnił żadnych moich argumentów.
W kwestii braku akt Prokuratury Rejonowej dla Warszawy Pragi-Północ, o których dołączenie wnosiłem jeszcze w 1997 r., Sąd Okręgowy usprawiedliwił ten fakt słowami „..... to sąd orzekający rzeczywiście ich nie dołączył. Jak wynika jednak z akt sprawy podjął wszelkie czynności by uwzględnić wniosek dowodowy oskarżonego, akta powyższe dołączyć. Co niestety nie było możliwe z przyczyn niezależnych od sądu rejonowego. Dodać tylko w  tym miejscy trzeba, iż sąd odwoławczy podjął również taką próbę, której wynik był negatywny. Jak się bowiem okazało żaden z organów, który dysponował lub mógł dysponować choćby hipotetycznie w/w aktami, w rzeczywistości nimi nie dysponował.”. Niedociągnięcia Sądu Rejonowego zostały więc usprawiedliwione tymi samymi niedociągnięciami Sądu Okręgowego. Złe działanie jest usprawiedliwione bo jest nagminne. Ten argument nie mieści się w żadnych kategoriach prawnych.

W uzasadnieniu do orzeczenie oddalającego apelację Sąd Okręgowy dopuścił się ponadto oczywistego kłamstwa twierdząc, że nie ciąży na mnie obowiązek naprawienia szkody. Jest to w oczywisty sposób sprzeczne z uzasadnieniem wyroku napisanym przez Sąd Rejonowy, cytuję ostatni akapit tego uzasadnienia: „Na  podstawie art. 624 §1kpk Sąd zwolnił oskarżonego od kosztów sądowych albowiem oskarżony w dalszym ciągu nie pracuje i jest na utrzymaniu Stowarzyszenia Monar oraz ciąży na nim konieczność spłaty zaległości wobec ZUS”. (podkreślenie moje)

dowód:
- akta sprawy

Sądy po zapisaniu do protokółu zeznań świadków nie odczytał ich świadkom przez co nie mieli oni możliwości uzupełnić lub sprostować tych zapisów.

Sądy nie przeprowadziły roztrząsania wyników postępowania dowodowego

Opisane powyżej działanie sądów było działaniem nie opartym na podstawie prawa ani w granicach prawa a więc było działaniem bezprawnym polegającym na:

manipulowaniu terminami spraw na moją niekorzyść

przestępstwu przeciw dokumentom i sfałszowaniu akt sprawy

poświadczeniu nieprawdy (protokół z posiedzenia Sądu w dn. 22.10.01 r.)

ograniczeniu moich możliwości do obrony przez uniemożliwienie mi wglądu do akt spraw, o co wnosiłem jeszcze w 1997 r.

naruszeniu zasady zaufania obywateli do państwa

nie respektowaniu norm konstytucyjnych (ze skutkami na moją niekorzyść) oraz wolności i praw człowieka i obywatela gwarantowanych przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej

, co stanowi rażącą i oczywistą obrazę norm konstytucyjnych oraz wolności i praw człowieka i obywatela gwarantowanych przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej: Artykuł 2, Artykuł 30, Artykuł 40 i Artykuł 45, pkt. 1 oraz normami i wartościami zawartymi w Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Biorąc pod uwagę powyższe moje roszczenie o zadośćuczynienie w zakresie tej sprawy w wysokości 100.000 PLN za cierpienia moralne, psychiczne, poczucie krzywdy, ból i cierpienie jest całkowicie zasadne.
IV.
W zakresie sprawy sygnatura akt I C 625/01 Sąd Okręgowy w Warszawie i I ACa 1604/02 Sąd Apelacyjny w Warszawie o odszkodowanie od Izby Adwokackiej w Warszawie i adw. L. Popławskiego

W kwietniu 2001 r. wystąpiłem do Sądu Okręgowego w Warszawie z pozwem o odszkodowanie od Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie (następnie Izby Adwokackiej w Warszawie) i adw. L. Popławskiego o zapłatę 1.000.000 PLN odszkodowania za ich zaniedbania w sprawie o eksmisję i w sprawie o podział majątku wspólnego, które doprowadziły do utraty kontroli instancyjnej w sprawie o eksmisję i w konsekwencji do eksmitowania mnie na bruk. Sąd Okręgowy, opierając się na mylnych i bezpodstawnych założeniach, przyjmując za zasadne tłumaczenia pozwanego pozostające w jaskrawej sprzeczności z orzecznictwem Sądu Najwyższego i Zbiorem Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu, opierając się na kłamliwych twierdzeniach Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, uniemożliwiając mi zadawanie pytań pozwanemu, posługując się irracjonalnym i nie mieszczącym się w żadnych normach prawnych argumentem o tym, że niekorzystny dla mnie wyrok o eksmisji zostałby utrzymany w mocy w II instancji a więc nie mogę mówić o szkodzie, (mimo, że nie było apelacji w tej sprawie a wielokrotne naruszenia przepisów prawa i norm konstytucyjnych, jakich dopuszczono się w tej sprawie były znane Sądowi, przedstawiłem je w moim piśmie procesowym z dnia 18.09.2002 r. , doręczony Sądowi i pozwanym na posiedzeniu Sądu w tym samym dniu – vide ponadto szczegółowy opis tej sprawy w pkt. I niniejszego uzasadnienia) powołując się wielokrotnie na akta sprawy o eksmisji, uniemożliwiając mi wgląd do akt sprawy o eksmisji, demonstrując wielokrotnie stronniczość, oddalił moje powództwo w tej sprawie.

dowód:

moje pismo procesowe z dnia 18.09.2002 r. w aktach sprawy I C 625/01 Sądu Okręgowego w Warszawie,
moja apelacja z dn. 05.11.2002 r. w aktach sprawy I C 625/01 Sądu Okręgowego w Warszawie, w aktach sprawy

Sąd Apelacyjny w Warszawie, po rozpatrzeniu mojej apelacji odrzucił ją, podtrzymując m.in. irracjonalny i nie mieszczący się w żadnych normach prawa argument o tym, że niekorzystny dla mnie wyrok o eksmisji zostałby utrzymany w mocy w II instancji, (mimo, że nie było apelacji) a więc nie mogę mówić o wyrządzonej mi szkodzie. Sąd w ten sposób przypisał sobie cechy istoty nadprzyrodzonej (boga ?) twierdząc, że wie co byłoby, gdyby zaistniało określone zdarzenie (apelacja) , mimo, że takie zdarzenie nie zaistniało. Tymczasem szkoda powstała i trwa do dzisiaj, do dzisiaj bowiem jestem bezdomny a rozważania na temat co by było gdyby było jest po prostu sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i dowodzą jedynie stronniczości tego sądu.

Opisane powyżej orzeczenia Sądu Okręgowego w Warszawie i Sądu Apelacyjnego w Warszawie były działaniem nie opartym na podstawie prawa ani w granicach prawa a więc było działaniem bezprawnym, ponadto stanowią oczywistą i rażącą obrazę norm konstytucyjnych oraz wolności i praw człowieka i obywatela gwarantowanych przez Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej a ponadto spowodowały dla mnie wymierną stratę ponieważ moje roszczenie było prawidłowo i racjonalnie przedstawione i udokumentowane, a więc moje roszczenia w tym punkcie: o odszkodowanie wraz z odsetkami ustawowymi i zadośćuczynienie jest całkowicie uzasadnione.

W trakcie wieloletniego obcowania z Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi i Sądem Okręgowym w Warszawie, nigdy nie byłem w stanie nadążyć za „zmianami”, jakie dokonywały się w zawartości poszczególnych akt i treści wielu dokumentów. O wielu takich „zmianach” dowiadywałem się wiele miesięcy po fakcie, w trakcie kolejnego czytania akt. Nowe doświadczenia, nabyte w trakcie sprawy o odszkodowanie od Izby Adwokackiej w Warszawie i adw. L.. Popławskiego przed Sądem Okręgowym w Warszawie, nauczyły mnie, że sekretariat Sądu może uniemożliwić mi wgląd do akt dołączonych do sprawy nawet tuż przed ostatnim posiedzeniem Sądu w sprawie, przez co moja sytuacja procesowa jest znacznie gorsza i co z pewnością miało wpływ na orzeczenie.

Ostatnio edytowany przez eobywatel (2011-07-29 14:58:12)

#3 2011-07-28 14:23:27

szentendre

Gość

Re: Jestem za!!! mogę zająć się sądownictwem.

Przedstawiłem powyżej moje doświadczenia z warszawskimi sadami. Na początku dodałem list, jaki kilka dni wysłałem do prezydenta Komorowskiego (dziś rano kopię całości wysłałem do pierwszego prezesa Sądu Najwyższego). Nie ukrywam moich danych ponieważ chcę występować na tym forum jawnie. Zapraszam do dyskusji, jestem b. ciekaw co tym sądzicie ? Co jeszcze mogę zrobić aby sprawiedliwość w końcu zwyciężyła ?

#4 2011-07-29 14:09:37

 eobywatel

Administrator

Skąd: Polska
Zarejestrowany: 2011-07-19
Posty: 41

Re: Jestem za!!! mogę zająć się sądownictwem.

Dokonaliśmy zatarcia imion i nazwisk Autora notatki i jego najbliższej rodziny oraz osób prywatnych - mimo intencji Autora, aby były jawne. Obawiamy się jednak, że pozostawienie tych danych na Forum publicznym byłoby naruszeniem Ustawy o Ochronie Danych Osobowych.
Nie ukrywamy natomiast żadnych danych funkcjonariuszy publicznych ( sędziów, prokuratorów, przedstawicieli policji ). Wbrew przyjętym w Polsce obyczajom, stoimy na stanowisku, że nagminne ukrywanie personaliów tych osób w mediach jest nieuprawnione i sprzeczne z powołana Ustawą.
Bolejemy że takie popularne programy jak "Ekspres Reporterów" czy "Sprawa dla Reportera" chronią te osoby.
Prawo do publikacji daje nam Konstytucja RP, szereg wykładni SN oraz Generalny Inspektorat GIODO:
Pojęcie funkcjonariusza publicznego zostało zdefiniowane w art. 115 § 13 Kodeksu karnego. Przepis ten – w pkt 4 - stanowi, iż funkcjonariuszem publicznym jest osoba będąca pracownikiem administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba w zakresie, w którym uprawniona jest do wykonywania decyzji administracyjnych.
Przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej precyzują natomiast wyrażone w art. 61 Konstytucji RP, ogólne zasady korzystania z prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne poprzez określenie zasad i trybu udostępniania informacji publicznej oraz wskazanie właściwych w tym zakresie organów.
Powyższe implikuje wniosek, że dane osobowe sędziego, prokuratora, policjanta, o ile ściśle wiążą się z pełnioną przez nich rolą publiczną i nie wkraczają w jego prywatność, podlegają ograniczonej ochronie prawnej.
Co oznacza nie mniej nie więcej ale to, że można a nawet w interesie społecznym należy wymieniać te osoby z imienia i nazwiska.
Proszę porównać przez analogię stanowisko Generalnego Inspektora GIODO http://www.giodo.gov.pl/452/id_art/2160/j/pl/

Trudno jest mi wypowiadać się co do merytorycznych i społecznych decyzji powołanych w liście sądów. Uważam jednak i to również na podstawie osobistych doświadczeń, że działalność sądów w aspekcie formalnym, zachowania rzetelności, przestrzegania procedur jest daleka od zadowalającej. Jestem gotów zgodzić się z Autorem listu, że ma to charakter powszechny. Ciekaw jestem jak potoczą się dalej losy tych spraw.

Pewne szczątkowe propozycje, zmierzające do poprawy tego stanu rzeczy zamieszczamy na Witrynie www. e-obywatele, pod adresem: https://sites.google.com/site/eobywatel … adownictwo

Offline

#5 2011-07-30 09:05:11

jędrek

Adept

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 2
Punktów :   

Re: Jestem za!!! mogę zająć się sądownictwem.

zgadzam się z powyższymi propozycjami ale to wymaga zmian w konstytucji. Ponadto proponuję, żeby wprowadzić dla sędziów wszelkich sądów i trybunałów obowiązek składania oświadczeń majątkowych, tak jak to jest w przypadku innych pracowników administracji państwowej. Nie żadnego powodu, żeby sędziowie byli z tego obowiązku zwolnieni.

Offline

#6 2011-07-30 10:54:54

 eobywatel

Administrator

Skąd: Polska
Zarejestrowany: 2011-07-19
Posty: 41

Re: Jestem za!!! mogę zająć się sądownictwem.

Sędziowie z Ustawy, są zobowiązani do składania oświadczeń majątkowych. Ciekawe stanowisko w tej sprawie można znaleźć w piśmie Ministra Sprawiedliwości do Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów: http://bip.kprm.gov.pl/g2/2009_04/771_fileot.pdf
Problem rozbija się o opór środowiska w sprawie ich jawności. Ciekawe rzeczy na temat tego co wyprawiają sędziowie, można znaleźć na witrynie http://www.aferyprawa.eu/Sady
Oczywiście nasze propozycje są radykalne i często wiążą się ze zmianami również w Konstytucji. Doświadczenie jednak mówi, że jeżeli będzie się drążyć temat, uzyska się wyniki.

Offline

#7 2011-07-30 14:39:20

jędrek

Adept

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 2
Punktów :   

Re: Jestem za!!! mogę zająć się sądownictwem.

Poniżej pełny tekst wywiadu, jaki znalazłem w sieci przed 3 laty. Pomoże zrozumieć dlaczego tak wielu sędziów łamie artykuły polskiej konstytucji. Oni po prostu ulegli modzie !!!

"Inaczej państwo prawa będzie iluzoryczne i w wielu aspektach w Polsce jest już takie."

17.12.2008 13:31/Gość Niedzielny, Jacek Dziedzina

Sędziokracja

O rozpanoszonych sędziach, państwie prawników i kijach na ulicy

Z Januszem Kochanowskim, rzecznikiem praw obywatelskich, rozmawia Jacek Dziedzina.

Jacek Dziedzina: Polski Rzecznik Praw Obywatelskich nagradza amerykańskiego sędziego Sądu Najwyższego – Antonin Scalia, otrzymał tegoroczną nagrodę im. Pawła Włodkowica. Skąd taki wybór?

Janusz Kochanowski: Ideą tej nagrody jest docenianie osób, które bronią pewnych prawd i wartości, nawet wbrew zdaniu większości. Jeżeli nagradzam czy kieruję uwagę na osoby, które występują przeciwko większości opinii, to te osoby z natury wywołują kontrowersje, a nagroda dla nich musi tę kontrowersję przypomnieć.

Sędzia Scalia wystarczająco prowokuje?

Dla mnie osobiście ważne jest to, że w swoich orzeczeniach występuje w sprawie, która jest mi szczególnie bliska i na którą chciałem tą nagrodą zwrócić uwagę. Broni legalizmu władzy sądzenia i podziału między władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Jego orzeczeniom zawsze przyświeca idea, że sędzia nie ma uprawnień do interpretacji konstytucji albo innych praw według panującej aktualnie mody, czy zgodnie ze swoim światopoglądem, lecz musi trzymać się woli ustawodawcy.

Jest wyznawcą tzw. tekstualizmu.

Jest zwolennikiem teorii, która się nazywa "original meaning".

Czyli pierwotnego znaczenia tekstu prawnego?

Tak. Oczywiście, chodzi o pierwotne znaczenie tekstu, które jest ugruntowane w pewnej tradycji. Jest przeciwnikiem tzw. aktywizmu sędziowskiego, która to tendencja, a nawet moda, jest obecnie panująca i dotarła także do Polski. Ja staram się jej w miarę możliwości przeciwstawiać, wywołując wielkie niezadowolenie moich wybitnych kolegów sędziów.

Nie lubi Pan sędziów?

Sędziowie w swojej aktywnej roli przejmują rolę ustawodawcy i musimy rozstrzygnąć, co to ma wspólnego z demokracją. Istota demokracji polega na tym, że ludzie rządzą za pośrednictwem swoich przedstawicieli, którzy ponoszą za to polityczną odpowiedzialność przed suwerenem, którym jest naród. Czasem jednak okazuje się, że władza ustawodawcza przechodzi do władzy sądowniczej, która podejmuje kwestie polityczne – ale już bez odpowiedzialności politycznej. Oczywiście, że sędziowie muszą być niezawiśli, ale to nie znaczy, że mogą korzystać z przywilejów władzy politycznej. Ja sędziego Scalię traktuję jako pewien symbol, zwolennika określonej tendencji, która przeciwstawia się takim wynaturzeniom.

Nie wierzy Pan w niezawisłość sędziów w Polsce?

Odróżnijmy dwie rzeczy. Sędziowie mają zapewnione w Polsce wszelkie gwarancje niezawisłości i niezależności. Oni tych gwarancji bronią jak niepodległości, ale niekoniecznie korzystają z nich tak, jak one tego wymagają. Ta niezawisłość wymaga także niezawisłości od swoich poglądów i od wszelkich wpływów politycznych. Tego rodzaju niezawisłość reprezentuje właśnie mój bohater, sędzia Scalia. Drugą stroną tej niezawisłości jest kwestia bezstronności sędziego. Istnieje tzw. bezstronność obiektywna, kiedy pada choćby cień podejrzliwości na wymiar sprawiedliwości, bo w składzie orzekającym zasiada sędzia, który może być postrzegany jako pozostający po jednej ze stron sporu. Dlatego że albo był sam podejrzany, albo podejrzany był jego współmałżonek. Albo wcześniej, jako polityk, brał czynny udział w procesie legislacyjnym, dotyczącym rozstrzyganej sprawy, a później został sędzią, czyli miał niejako szansę dokończenia sporu politycznego, w którym brał udział, ale już w innej roli. Wreszcie sędzia, który zajął stanowisko w określonej kwestii, tzn. wypowiedział publicznie swój pogląd, że jest zwolennikiem lub przeciwnikiem lustracji, powinien sam wyłączyć się z orzekania w sprawie, która tej kwestii dotyczy. Dlatego że strona, która zna tę wypowiedź, spodziewa się po tym sędzi określonego rozstrzygnięcia. Poprzedni prezes Trybunału Konstytucyjnego, prof. Stępień, wypowiedział się kiedyś przeciwko lustracji. I co się stało? Grupa posłów, która skarżyła ustawę lustracyjną, powoływała się na tę opinię prezesa TK, do którego to Trybunału zwracali się z wnioskiem o uznanie niekonstytucyjności ustawy! Jest to szkolny przykład sytuacji, w której wypowiadając swoje zdanie, sędzia dał szansę jednej ze stron. Później z nieukrywaną satysfakcją słuchałem, jak były prezes TK powiedział w jakiejś sytuacji: o w tej kwestii nie mogę się wypowiadać, bo ta sprawa jest w Trybunale. Niedawno na II kongresie sędziów polskich nowy prezes, Bohdan Zdziennicki, w pewnym momencie użył podobnego określenia. Chciałem wstać i klaskać. Wreszcie pewien standard.

Postulował Pan, żeby w sprawie lustracji nie orzekała pani Ewa Łętowska, której mąż współpracował z SB. Miał Pan poczucie przegranej, kiedy sędziwie zignorowali Pański wniosek?

Miałem cień satysfakcji, że pani sędzia Liszcz, której małżonek też podpisał deklarację o współpracy, ale której nie wykonał, uznała słusznie, że powinna się wyłączyć. Powinien się wyłączyć każdy, którego bezstronność może być podawana w wątpliwość, niezależnie od tego, czy jest zwolennikiem, czy przeciwnikiem lustracji.

Uważa Pan, że grozi nam państwo prawników zamiast państwa prawa?

Użyłem kiedyś tego sformułowania, że budując państwo prawa, osiągnęliśmy po drodze państwo prawników. To znaczy, że prawnicy, z uwagi na postępującą jurydyzację życia, czyli określanie wszelkich jego przejawów w kategoriach prawnych, zbyt zawiłych, uzyskali wielką pozycję i rozdali sobie wszystkie funkcje: sędziów, adwokatów, prokuratorów, radców itd., zapewnili sobie odpowiedni status materialny, którego bronią, natomiast kwestia naprawy prawa już ich mniej interesuje. Bronią patologicznego status quo. Prawnicy nie podejmują odpowiedzialności za reformę systemu prawa, bo im jest to do niczego niepotrzebne.

Powiedział Pan niedawno, że metoda in vitro powinna być dostępna zarówno dla małżeństw, jak i dla konkubinatów. Czy dziecko nie ma prawa urodzić się w związku, który teoretycznie bardziej gwarantuje trwałość?

Jako katolik mogę być przeciwnikiem in vitro dla konkubinatu, ale jestem rzecznikiem nie tylko katolików. W związku z tym reprezentuję pogląd, który również i pan, jak rozumiem, reprezentuje. Najważniejsze jest dobro dziecka. Powinniśmy in vitro dopuścić w tych związkach, które gwarantują większe prawdopodobieństwo realizacji dobra dziecka. Mówiłem, że z istoty swojej, z założenia, małżeństwo jest związkiem trwalszym. Ale jeśli to małżeństwo jest związkiem patologicznym, to samo zaświadczenie nie ma tu nic do rzeczy. Konkubinat z założenia jest mniej trwały, ale jeśli się okaże, że w danym przypadku jest trwałym związkiem, który spełnia wszystkie kryteria, jakie stawialibyśmy przed małżeństwem, to nie możemy uważać, że musimy ich dyskryminować.

A jak Pan chce zbadać trwałość konkubinatu? Na podstawie zapewnień zainteresowanych, że się kochają i będą ze sobą do końca życia?

Być może muszą być przeprowadzane pewne badania, deklaracje słowne nie wystarczą, powinny być spełniane także inne kryteria: jak długo są w tym nieformalnym związku, jakie mają dochody, być może opinie od sąsiadów. Jeśli przeprowadza się adopcję dziecka, procedura jest niezwykle rygorystyczna...

Ale polskie prawo nie dopuszcza możliwości adopcji dla par pozostających w nieformalnych związkach.

Zasadą jest dobro dziecka, więc musi być wybrany związek, który z największym prawdopodobieństwem zapewni bezpieczeństwo i rozwój temu dziecku.

A czyje dobro ma Pan na myśli, zapowiadając, że poprosi o doprecyzowanie przepisów w sprawie procedury odwoławczej przy staraniu się o aborcję?

Casus Alicji Tysiąc, który został rozstrzygnięty w Strasburgu, wskazuje, że zgodnie z obowiązującym prawem powinna ona mieć możliwość odwołania się od decyzji lekarza, który odmówił jej tej aborcji.

Ale dlaczego zależy Panu tak bardzo na tej możliwości odwołania: przecież odwołanie miałoby doprowadzić do zabicia obywatela, który dzisiaj żyje i którego rzecznikiem Pan także jest.

W trzech przypadkach jest zagwarantowane prawo do aborcji. Nie kwestionuję tego, bo jestem legalistą. Ja bronię sytuacji, w której te trzy przypadki powinny być stosowane dobrze. Pani Alicja Tysiąc zakwestionowała to, że przesądziła decyzja pierwszego lekarza. Trybunał w Strasburgu powiedział, i ja się z tym zgadzam, że powinna mieć prawo odwołania się. Podkreślam, mój stosunek osobisty, jako obywatela Kochanowskiego, katolika, nie ma tu nic do rzeczy. Ja jestem rzecznikiem praw, obowiązujących w danym kraju.

Nie czuje Pan pułapki w takim legalizmie? Dla Pana ważniejsze są procedury, których zabrakło. Ale te procedury mogłyby doprowadzić do tego, że dziewczynka, która dzisiaj żyje, nie ujrzałaby świata na oczy.

Procedury są po to, żeby realizować prawo. Jeśli system nie da panu tych procedur, będzie pan musiał wyjść z kijem na ulice. I pan przegra. Moim zadaniem jest walka o te zasady. Tak samo mówi sędzia Scalia: jestem zwolennikiem określonych poglądów, ale jeśli chcecie, żeby te poglądy mogły być realizowane, to uchwalcie odpowiednią ustawę. Pan mówi: gdzie w tym prawo dziecka Alicji Tysiąc do życia. A ja mówię: jej ojciec – załóżmy, że przeciwnik aborcji – i pani Alicja Tysiąc – powinni mieć te same prawo do odwołania. Jak to się skończy, to już inna sprawa. Innej drogi nie mamy. Inaczej wyjdziemy na ulice. Inaczej państwo prawa będzie iluzoryczne i w wielu aspektach w Polsce jest już takie.

Offline

#8 2012-07-29 21:12:46

to jest kara

Gość

Re: Jestem za!!! mogę zająć się sądownictwem.

szentendre napisał:

Przedstawiłem powyżej moje doświadczenia z warszawskimi sadami. Na początku dodałem list, jaki kilka dni wysłałem do prezydenta Komorowskiego (dziś rano kopię całości wysłałem do pierwszego prezesa Sądu Najwyższego). Nie ukrywam moich danych ponieważ chcę występować na tym forum jawnie. Zapraszam do dyskusji, jestem b. ciekaw co tym sądzicie ? Co jeszcze mogę zrobić aby sprawiedliwość w końcu zwyciężyła ?

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi

[ Generated in 0.134 seconds, 11 queries executed ]


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.collegium.pun.pl www.socjologiawsei.pun.pl www.pkmgorkow.pun.pl www.nuclear.pun.pl www.deepika.pun.pl